środa, 24 czerwca 2026

[Modelarstwo] Mercedes-Benz G4 (ICM)

Witajcie w kolejnym odcinku serii modelarskiej. I znowu nie SEC! 
Tym razem dla odmiany będzie Mercedes model G4 z 1935 roku, tzw Grosser Mercedes, niegdyś ulubione auto pewnego austriackiego akwarelisty.
Model tak jak poprzednio składany przeze mnie Benz wykonany został przez ukraińską firmę ICM.
Na początek farby. Tutaj zalecane były farby firmy model Master. Troszkę odbiegłem od instrukcji by niepotrzebnie nie kupować kolejnych kolorów. Tak więc prezentuje się lista:

1747 - odpowiednik Tamiya X-1; czarny połysk, akryl pod aerograf, emalia na pędzel
1597 - odpowiednik Tamiya X-18; do malowania siedzeń
2077 - odpowiednik Tamiya XF-25; tym kolorem pomalowałem karoserię, kolor ten występował w modelu z 1935 roku, postanowiłem, że będzie to odcień matowy
1790 - odpowiednik Revell 99; klasyczny srebrny aluminiowy, wykorzystałem go do malowania silnika i układu wydechowego
1780 - odpowiednik Tamiya XF-56; nie jestem pewien czy gdzieś go użyłem
1795 - odpowiednik Tamiya X-10; użyłem go jedynie do podłogi
1785 - zastąpiłem Revell 99, rdzawy tłumik pomalowałem na srebrno
1503 - odpowiednik Tamiya X-7; czerwony na lampy tylne, finalnie zastąpiłem go kolorem X-27 
2735 - odpowiednik AK interactive AK9198; perfekcyjnie błyszczący chrom
1721 - zastąpiłem Tamiya X-10; wyszedł metaliczny szary

Dodatkowo srebrny marker Tamiya X-11 do drobnych poprawek
No i oczywiście Tamiya Primer 87026 w spray do podkładowania elementów, które później malowałem aerografem.

Zabawę zacząłem oczywiście od gruntownego umycia wszystkich ramek, oj było z tym zabawy.
Następnie oczywiście maskowanie i podkładowanie ramy podwozia i dużych elementów karoserii. Oj dużym błędem było malowanie osobno zawieszenia przed wklejeniem.
Zaoszczędził bym sobie nerwów z maskowaniem i ratowaniem się klejem cyjanoakrylowym w newralgicznych punktach. Finalnie etap ten wyszedł jako tako.
Winę za to ponosi częściowo bardzo słabo czytelny etap w instrukcji opisujący tylne zawieszenie, rysunki były bardzo nieczytelne.
Silnik za to udało się pomalować i skleić w zasadzie bez uwag. Drobne niedociągnięcia farby ogarniałem srebrnym markerem Tamiya oraz klasycznym czarnym.
Była duża walka z wałem napędowym i zawieszeniem, było łamanie, maskowanie koszulkami termokurczliwymi. Ale czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
Za to żal mi było błotnika ramy, który położyłem na mokrym kleju i trzeba było robić sporą zaprawkę... Cała rama i zawieszenie było robione kolorem X1, praca aerografem była naprawdę przyjemna.
Jeżeli chodzi o siedzenia i inne elementy kabiny tutaj w ruch poszedł czarny półmat. Akurat tego dnia mój aerograf bardzo kaprysił ale udało się pomalować wszystko i nic nie zepsuć.Srebrzenie wykonałem za pomocą farby od AK Interactive. Sporo drobnych elementów malowałem małym pędzlem. Farba ta jest wrażliwa na dotyk, nawet po całkowitym wyschnięciu.

No i przyszła pora na malowanie w kolor. Wybrałem X25 z palety Tamiya, szaro błękitny odcień występował na modelu G4 w 1935, więc komponuje się doskonale. Jestem bardzo zadowolony z uzyskanego efektu. Mogłem więc wziąć się za sklejanie całości do kupy. Etap ten rozpocząłem od wklejania drobniutkich srebrnych klamek i tym podobnych rzeczy. Pęseta w ruch! Jeżeli chodzi o tylne lampy tutaj zrobiłem mały eksperyment, który spisał się doskonale. Pierw pomalowałem na srebrno farba AK, a później Tamiya X-27. Wyszło lepiej niż oczekiwałem. 

Później przyszedł czas na sklejanie karoserii. Tutaj nie szło zbyt dobrze. Szybki boczne generalnie odpuściłem. Za to karoseria została spasowana bez zarzutu i po mimo opornego klejenia prace powoli postępowały do przodu. Tutaj pobrudziłem klejem, tu zaprawka konieczna, tu nie łapało, tu taśma dwustronna w ruch. Nie szło to jak po nitce. Zrezygnowałem z daszków przeciwsłonecznych, ryzyko urwania maleńkich haczyków było zbyt wysokie. Odpuściłem też kalkomanie z proporczykami na maszty z przodu, po prostu nie miałem koncepcji na ich montaż. 

Model G4 wyszedł jak wyszedł. Z daleka wygląda spoko. Koła się nie obracają. Karoseria nie została sklejona z ramą. Maska siedzi za nisko. Sporo drobnych niedociągnieć można znaleźć. No i zawieszenie 😂 Ale jako mój drugi model sklejony już na poważnie myślę, że wyszło nie najgorzej. Z resztą oceńcie sami. A ja siadam do kolejnego modelu w międzyczasie kończąc SECa 😎

 






Wszechobecne kapsle od piwa nadają się genialnie do dozowania kleju/maskola lub mieszania małych ilości farb. 




A plastelina pomaga coś przytrzymać na czas klejenia/malowania. 




 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz