Zabawa rozpoczęła się od gruntownego umycia, a następnie zapodkładowania podwozia. Sprawa bardzo ważna i bardzo łatwa zarazem.
W
międzyczasie zacząłem sklejać i malować silnik. Kolory zastosowałem z
zestawu jaki miałem, nie ogarniałem w zasadzie nic nowego. Bardzo powoli malowałem i czekałem aż wyschnie farba by sklejać kolejne elementy.
Złym pomysłem było wklejenie na mocno kolektorów wydechowych okazało się bowiem, że kolektorów wydechowych
się nie wkleja tylko montuje na wcisk; po dłuższej walce udało się.

Nieco udoskonaliłem metodykę stabilizowania na czas malowania drobnych elementów. Plastelina, druty, gruba pianka i wszechobecne kapsle od piwa, a tu coś trzeba wymieszać, tu kapnąć kleju czy maskola by nabrać wykałaczką. A pozyskiwanie materiału jakie przyjemne 🤪

Gdy silnik miałem już w zasadzie skończony, przystąpiłem do malowania elementów zawieszenia.
Farba, półmatowa i matowa. Wszystko robiłem pędzlem, kilkukrotnie potrzebne były poprawki.
Układ wydechowy zrobiłem w kolorze aluminium, tłumik końcowy pomalowałem w chrom, wyszło powyżej oczekiwań.
Pokrywa filtra powietrza i tablice rejestracyjne zyskały kalkomanie, a wnętrze warstwę podkładu

Spasowania. Po przebojach z modelem R107 od Italeri wykazałem się
wzmożoną podejrzliwością i ostrożnością.15 razy przypasować, raz kleić.
Włożyłem silnik na sucho, założyłem karoserię z drugiego zestawu.Leży
jak złoto, nic nie odstaje!

Zacząłem więc wklejać zawieszenie tylne, most, układ wydechowy oraz silnik wraz z chłodnicą.
Trochę
się męczyłem z silnikiem, Przypasowania kół również przeszły pomyślnie, użyłem kompletu z drugiego
zestawu.
Przyszły farbki, więc ruszyłem z malowaniem kabiny i felg. Tamiya XF-57 bardzo ładnie pokryła fotele i boczki.

Felgi z
kolei zyskały kolor LP-70, tutaj użyłem rozcieńczalnika Mr. Color. Nie
mam uwag, jak na początkującego wyszło bardzo dobrze.
Drobne detale robiłem pędzlem, szczególnie deskę rozdzielczą.
Z
kalkomaniami było trochę trudniej niż zazwyczaj ale na szczęście nic
nie popsułem zbyt mocno. Klej do kalkomanii bardzo ratował sytuację.
Radio wydrukowałem i wyciąłem pod wymiar. Tym razem zdecydowałem się na
współczesny odbiornik Blaupunkt Frankfurt czyli dokładnie taki jak mam w swoim aucie ale i tak go nie widać w tej
skali :)
W międzyczasie stworzyłem obrotową podstawę, przyda się przy
malowaniu karoserii. Wykorzystałem stary wentylator komputerowy,
nakrętkę i element starej lampy.

Zaoszczędzone pieniądze wykorzystałem na zakup elementów do dioramy 😂 Póki co bawię się w jej sklejanie i malowanie. By
karoseria Mercedesa wyszła idealnie muszę poćwiczyć operowanie
aerografem, tam nie będzie miejsca na niedoróbki. Tak więc po
skompletowaniu wnętrza, silnika i podwozia SEC ląduje w kartoniku i
wrócę do niego za jakiś czas.

Powolutku przystąpiłem do zajmowania się drobnicą. Lampy, wycieraczki, lusterka boczne.
Dobrym patentem okazało się wprowadzenie dwóch opisanych pojemniczków z rozdziałem części idących na lewą i prawą stronę. Dzięki temu mogłem wyciąć wszystkie elementy z ramek i pomalować je do końca, bez późniejszych poprawek po usunięciu odlewek.
Ale schody były dopiero przede mną...
A kolejny odcinek nie wiem kiedy będzie bo sprawy lakiernicze napotkały pewne niespodziewane komplikacje 😂
