Mogę już spokojnie stwierdzić, że zostałem seryjnym zabójcą MiBandów 😂 Ósemka zakończyła swój żywot niespodziewanie podczas mycia auta. Uznałem, że pora na radykalne zmiany i zdecydowałem się na coś bardziej eleganckiego niż prosta opaska. Zapraszam do lektury recenzji mojego nowego smartwatcha.
Opakowanie i zawartość
W niewielkim kolorowym kartoniku prócz zegarka znajdziemy magnetyczną ładowarkę z przewodem o długości metra oraz instrukcję obsługi. Duży plus należy się producentowi za fabryczne zabezpieczenia ekranu i sensorów. Standardowy pasek jest wykonany z tworzywa sztucznego.
Pierwsze wrażenie
Smartwatch wykonany jest bardzo solidnie. Jest duży i ciężki. Na froncie mamy duży okrągły ekran otoczony atrapą bezela. Na boku mamy obrotową koronkę do przewijania menu i przyciskiem oraz osobny przycisk do włączania menu szybkich ustawień. Na spodzie umieszczono olbrzymi sensor i złącze magnetyczne ładowania. Szkoda, że w wariancie czarnego zegarka ładowarka jest biała. Pasek zamontowany jest na teleskopach wyposażonych w małe zapadki umożliwiające beznarzędziową wymianę.
Wrażenia z użytkowania
Pierwsze uruchomienie było dla mnie sporym szokiem. Idealnie spolszczone menu, samouczki do praktycznie każdej funkcji. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że obsługa smartwatcha może być tak przyjemna i komfortowa! Funkcji są dziesiątki, przez pierwsze kilka dni próbowałem przebrnąć przez ten ogrom. Podobnie z tarczami. Od minimalistycznych wskazówkowych po prawdziwe kombajny wyświetlające całą masę przeróżnych danych. Do tego większość tarcz jest konfigurowalna. Z ciekawszych funkcji odkryłem barometr, wysokościomierz i kompas. Super opcją jest też możliwość rozmawiania przez zegarek bez dotykania telefonu. Długo mógłbym pisać o tych funkcjach, jest ich bardzo, bardzo dużo.
Responsywność urządzenia jest wręcz oszałamiająca. Kolory wyświetlacza są bajeczne. Kręceniu koronką towarzyszą mikro wibracje, jest to bardzo przyjemny efekt. Boję się trochę o to odstające pokrętło, czy jeżeli zahaczę przez przypadek to czy mi się nie urwie. Ale być może moje obawy są bezpodstawne. Dźwięk z głośnika może nie jest powalający ale wystarcza by usłyszeć dzwonek alarmu czy przeprowadzić rozmowę telefoniczną.
Jeżeli chodzi o akcesoria to wszedłem na nowy poziom. Koniec z badziewnymi dedykowanymi paskami! Teraz mogę sobie zamontować w zasadzie dowolny pasek lub bransoletę o szerokości 22mm, najlepiej szukać zestawu z teleskopami. Ładowarki dopiero zaczynają się pojawiać na rynku. Szkła i folie ochronne nie stanowią problemu, pasują dowolne o średnicy 46mm; ze względu na kształt ekranu idealne wklejenie może być niezbyt łatwe dla niezaawansowanego użytkownika.
Czas pracy na baterii jest powyżej moich oczekiwań. Zegarek przy pierwszym uruchomieniu miał około 80% stanu naładowania. Raz podłączyłem go na kilkanaście minut, dosyć szybko zyskał kilkadziesiąt procent. W ciągu dwóch tygodni codziennego dość intensywnego użytkowania wciąż mam ponad 30% baterii. To już nie te czasy, gdzie trzeba chodzić z ładowarką.
Aplikacją na telefonie, która współpracuje z Xiaomi Watch S5 jest Mi Fitness. Bardzo pasuje mi to rozwiązanie, gdyż uniknąłem migracji na nową apkę i żmudnego procesu przenoszenia danych. Po prostu sparowałem nowe urządzenie i tyle.
Podsumowanie
Rozważałem zakup smartwatcha Amazfit lub Huawei. Ale znowu wybór padł na Xiaomi. I nie żałuję. Kapitalny design, olbrzymie możliwości personalizacji według własnych preferencji oraz mnogość funkcji to niezaprzeczalne zalety modelu S5
Xiaomi Watch S5 46mm
MINUSY
- Trochę się obawiam o odstającą koronkę










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz