środa, 4 września 2019

[DLC] Actros Tuning Pack

Witajcie po małej przerwie, dzisiaj premierę miał dodatek wobec którego żaden miłośnik aut z pod znaku trójramiennej gwiazdy nie przejdzie obojętnie.

Dodatek jak nazwa wskazuje daje nam możliwość tuningowania ciężarówek Actros MP3 i MP4 dedykowanymi akcesoriami zewnętrznymi i wewnętrznymi. Możliwości jest naprawdę wiele; od prostych plastikowych nakładek po luksusowe chromowane wykończenia. Zyskujemy nawet świecącą gwiazdę do zamocowania na grillu! Wariantów jest cała masa, z pewnością ciężko będzie spotkać dwa takie same Mercedesy. Do tego otrzymujemy kilka świecących gadżetów do kabiny, 2 modeliki do postawienia na desce rozdzielczej oraz jedno bardzo ładne malowanie z możliwością dowolnej zmiany kolorów. Część elementów tuningowych została przeadaptowana z DLC tuningowego dla Scanii jednak zrobione to zostało perfekcyjnie.

Na koniec kilka screenów prezentujących jedynie część nowości, tych, którym wzbudziłem apetyt odsyłam do sklepu Steam, DLC można nabyć teraz w promocji -10%, polecam.




Czy ktoś pamięta tego zielonego kolegę? To już 5 lat minęło :)







Źródło
https://blog.scssoft.com/2019/09/actros-tuning-pack.html

niedziela, 25 sierpnia 2019

[Z innej beczki] Garażowe modyfikowanie budżetowej obudowy PC

Dzisiaj krótki wpis o pracach przy modernizacji mojej obudowy, Zalman Z3 plus. Jako, że z biegiem czasu coraz więcej rzeczy zaczyna mi się nie podobać, postanowiłem parę rzeczy ulepszyć. Raz na jakiś czas gdy mam ochotę pomajsterkować, stopniowo poprawiam to i owo. Oto krótka relacja z przebiegu prac.

Już dawno zorientowałem się, że filtr przeciwkurzowy na spodzie obudowy pod zasilaczem jest tandetnie wykonany. Nie dość, że plastikowy, to strzępiący się, kiedyś próbowałem go usztywnić blaszkami na krawędziach lecz doprowadziłem do zniszczenia go. Przy użyciu piłki do metalu i kawałka maskownicy z głośnika udało się stworzyć nieco lepszy filtr.Ze względu na sztywność użytego materiału zmuszony byłem usunąć metalowe zaczepy w samej obudowie. Nowy patent przyzwoicie spełnia swoje zadanie i jest dość łatwy w czyszczeniu.



Z tyłu obudowy zmiany zacząłem praktycznie po jej zakupie. Wyłamywane śledzie z otworami przepuszczającymi masę kurzu zastąpiłem wykręcanymi pozyskanymi z mojego pierwszego komputera (Pentium1 60Mhz, 25MB RAM, generalnie mocarny sprzęt :)). Kolejny etap przyszedł dużo później, pomalowałem śledzie i wstawiłem kawałki siatki z głośników po bokach aby zapewnić filtrowanie. Maskownice przymocowałem na śrubki, całość nie dość, że solidna, wygląda również nie najgorzej.



 

Góra obudowy wyposażona w 2 głośne fabryczne wentylatory wymagała wygłuszenia. Pierwotnie między wentylatory a obudowę chciałem dać klasyczne podkładki dołączane do obudów komputerowych, jednak ich średnica była zbyt mała. W związku z tym powycinałem kawałki gumy, porobiłem w nich otwory i umieściłem je w miejscu pomiędzy wentylatorami a górną blachą obudowy. Dodatkowo do łożysk wiatraków wlałem po parę kropli smaru silikonowego. Efekt zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Ostatnio wentylatory coraz głośniej terkoczą, wciąż zastanawiam się nad ich wymianą.

Jeżeli chodzi o front, tutaj zabawy było najwięcej. Moim celem była likwidacja gąbkowego filtra, którego czyszczenie jest bardzo uciążliwe i wstawienie w jego miejsce blachy perforowanej. Pierwotnie miałem nieco zbyt mały kawałek siatki z głośników, kombinowałem z przedłużeniem go kawałkiem pleksi, to rozwiązanie nie spisało się, gdyż taka konstrukcja blokowała frontowy wentylator. Dopiero użycie pozostałości po podkładce chłodzącej od laptopa pozwoliło wykonać maskownicę, która pasuje idealnie. Niecała godzina zabawy z nożycami do blachy, szlifierką i farbą w sprayu zapewniły naprawdę przyzwoity efekt.


Fabryczna gąbka z frontu obudowy


 

 
 


Dodam, że demontaż perforowanej blachy z frontu obudowy nie obył się bezproblemowo. Metalowa siatka wyposażona jest w odginane zaczepy, które niestety są bardzo podatne na wyłamanie. Na szczęście całość udało się zmontować tak by trzymała się kupy. 

 


Obecnie modyfikację obudowy mogę uznać za ukończoną; jedyne co można by ogarnąć stosunkowo niskim kosztem to zamontowanie siatek filtrujących na górne wentylatory oraz wymiana fabrycznych wiatraków, gdyż te hałasują coraz bardziej. Ale czy lepszym pomysłem nie byłaby wymiana obudowy? Szczerze urzekły mnie SilentiumPC Armis AR7 TG RGB i Bequiet Silentbase 800 jednak ich zakup to spory koszt, a obecnie mam zdecydowanie ważniejsze wydatki. Zapewne stanie na tym, że zostanę przy tym co jest, a czas na zmiany przyjdzie w bliżej nieokreślonej przyszłości.

niedziela, 18 sierpnia 2019

[Z innej beczki] Powrót do czasów dzieciństwa

Jako świeżo upieczony dumny posiadacz budżetowego auta grupy VAG korzystający z kilku dni urlopu postanowiłem odkopać pewnego klasyka, którego zapewne wielu z Was kojarzy - Need for Speed Underground 2. Czy gra dobrze zniosła upływ czasu? Zapraszam do przeczytania tego posta oraz obejrzenia kilku screenów.

Premiera gry miała miejsce w 2004 roku, na starym komputerze uwielbiałem ją ogrywać, klimat nocnych nielegalnych wyścigów, możliwość jazdy autami, które dziś w sporej części uchodzą za całkiem tanie na rynku wtórnym, do tego olbrzymie jak na tamte czasy możliwości tuningu i niezwykle klimatyczna ścieżka dźwiękowa powodują, że wielu graczy z łezką w oku wspomina tą produkcję i z nadzieją wyczekuje na trzecią część Undergrounda.

Na odpalenie tego kultowego Need for Speeda naszła mnie ochota zupełnie niespodziewanie, zupełnie jakbym nie miał w co grać :) Po paru przejściach i problemach z porysowaną płytą udało się uruchomić grę. Oczywiście rozdzielczość Full HD nie jest obsługiwana, ale za to wszelkie możliwe ustawienia mogłem ustawić na maksymalne. Obraz jest nieco nienaturalnie rozciągnięty ale grać się da całkowicie komfortowo, biorąc pod uwagę, że jestem doświadczony w ogrywanie GTA Vice City na komputerze, który w szczycie wyciągał 10FPS (Pozdro dla kumatych :DDD).

Pierwszy przejazd delikatnie ostudził mój zapał, gra sporo odbiega wizualnie chociażby od GRID2, model jazdy jest wybitnie zręcznościowy, na szczęście auta nie prowadzą się jak wóz z węglem, fizyka zdecydowanie została stworzona do zabawy aniżeli do ambitniejszego ścigania. Przechodząc kolejne wyścigi, stwierdzam, że gra była prymitywnie łatwa, najważniejszy jest refleks, nawet słabym bolidem da radę objechać rywali w sporo mocniejszych autach. Grafika jak na dzisiejsze czasy zdecydowanie nie powala, jednak nie trąci myszką jak na przykład w moim odczuciu pierwszy Wiedźmin (mam nadzieję go w końcu przejść ale chyba pogubiłem się w fabule, a misji z przerazą na pewno nie tknę ponownie, powoli piszę o przygodach z tą grą), trzeba jednak przyznać, że auta przypominają swoje pierwowzory w zadowalającym stopniu.
Upalając Peuegota 206 w wersji wyglądającej całkowicie cywilnie, stwierdzam, że człowiekowi naprawdę niewiele do szczęścia potrzeba, niepozorny wóz z mocarnym silnikiem można spowodować opad szczęki u nie jednego. Kto wie, może kiedyś będzie mnie stać chociażby na Mercedesa W124 E500 z naklejką 200D z tyłu :P


Zmierzając powoli ku końcowi, uważam, że Need For Speed Underground 2 zestarzał się godnie i zasługuje na miejsce w bibliotece każdego fana gier wyścigowych. Obecnie jesteśmy rozpieszczeni produkcjami typu Forza Horizon czy Project Cars ale naprawdę polecam cofnąć się w czasie by zasmakować klimatu tamtych lat. Szczególnie zachęcam młodzież, naprawdę warto zobaczyć co ogrywali Wasi starsi rówieśnicy, odstawcie na chwilę Fortnite czy co tam teraz jest na topie :)





niedziela, 4 sierpnia 2019

[News] To jeszcze nie koniec atrakcji na ten rok

W czerwcu otrzymaliśmy dodatek Washington do ATS oraz mini dodatek Forest Machinery. Na końcówkę roku zapowiedziano Bałkany do ETS 2. Do tego opublikowany został olbrzymi patch 1.35 dodający m. in. nawigację głosową. Ale czy to koniec atrakcji na ten rok? No nie do końca.

Kilka tygodni temu ogłoszono, że jeszcze w tym roku American Truck Simulator otrzyma kolejny stan - tym razem będzie to Utah. Powierzchnia dodana w tym DLC będzie bardzo zbliżona do tego, co otrzymaliśmy w Waszyngtonie, prace są już na dość zaawansowanym poziomie, na blogu twórców można obejrzeć screeny z postępów prac.

Prócz tego opublikowano niewielkie DLC Goodyear dodające opony tego producenta oraz kilka malowań na ciężarówki i akcesoria kabinowe.
 
Kto wie, być może SCS Software ma jeszcze jakiegoś asa w rękawie i zaskoczy nas na przykład obrośniętym już mitami Renault T-Range? Czas pokaże, tak więc tradycyjnie końcówka roku będzie obfita w premiery, pozostaje śledzić postępy prac i uzbroić się w cierpliwość i zabezpieczyć fundusze na zakupy.

Źródło:
https://blog.scssoft.com/2019/07/utah-new-deliveries.html
https://blog.scssoft.com/2019/07/goodyear-roll-out-event.html


Ja z kolei mam ambitny plan popracować w najbliższym czasie nad zestawem malowań na moje ciężarówki, oby tylko wystarczyło mi wolnego czasu i weny do działania ;) W międzyczasie ogrywam stare tytuły, do których powróciłem po latach.

Dodatkowo mam małe zadanie dla Was. Poszukuję porządnych modyfikacji dodających samochody osobowe, którymi można jeździć do Euro lub American Trucka. Dodawajcie proszę w komentarzach swoje propozycje, bardzo chętnie przetestuję modele, a być może wykorzystam je w przyszłych akcjach. Oczywiście chętnie przetestuję także inne mody, wklejajcie linki do nich w komentarzach pod tym postem lub wysyłajcie mi je w formularzu kontaktowym obok.

czwartek, 1 sierpnia 2019

[News] Oponiarski event na World of Trucks

Jako, że firma Goodyear wypuściła nową serię opon, wspólnie z SCS Software pracują nad nowym dodatkiem do ETS2.Przy okazji na WoT pojawił się nowy event, prezentuję jego zasady.

Mamy do osiągnięcia 2 cele:
  • Globalny - społeczność World of Trucks ma za zadanie wykonać 300 000 dostaw opon Goodyear
  • Osobisty - wykonać co najmniej 10 dostaw opon Goodyear
Jedyny wymóg to posiadanie przynajmniej jednego dodatku mapowego:Vive la France!,  Skandynawia, Italia lub Bałtycki Szlak

Nagrodami są:
  • Za cel globalny - klucz do Goodyear DLC
  • Za cel osobisty - zawieszka kabinowa i osiągnięcie do profilu na World of Trucks
Dodam, że aby otrzymać klucz do DLC należy wykonać cel osobisty.
Akcja trwa jedynie do soboty, 03.08.2019 do godziny 23:59 więc trzeba się śpieszyć.

No nic, pora ruszać na szlak, szerokości :)

 
Źródło:
https://blog.scssoft.com/2019/07/goodyear-roll-out-event.html

niedziela, 28 lipca 2019

[Z innej beczki] Nabijalna puszka na sprężone powietrze

Mamy sezon letni, więc sprzedam Wam patent od kolegi, który pozwoli zaoszczędzić nieco pieniędzy na zakupie puszki ze sprężonym powietrzem, która przyda się podczas czyszczenia komputera.

Na początek lista niezbędnych rzeczy:
- pusta puszka po sprężonym powietrzu
- wentyl samochodowy (zwykły z dętki rowerowej wystarczy, pełnią szczęścia jest jego przedłużony wariant do felg wysokoprofilowych)
- młotek i niewielki gwóźdź
- większe imadło
- wiertła do metalu 3-6mm i wiertarka
- palnik gazowy
- cyna, kalafonia, pasta lutownicza
- papier ścierny
- klucz do wentyli samochodowych


Zabawę polecam rozpocząć od usunięcia z puszki etykiety, aby nie zapaliła się podczas lutowania, człowiek uczy się na błędach. Wentyl oczywiście również musi być czysty, warto dokładnie obrobić go papierem ściernym.

Następnie mocujemy puszkę w imadło nie ściskając jej zbyt mocno. Wymierzamy środek dna puszki i gwoździem robimy otwór, potem powiększamy go wiertłem i rozwiercamy większym. Pamiętajmy, aby wentyl ciasno wchodził w puszkę, polecam wspomóc się suwmiarką przed wywierceniem finalnego otworu.




 
Kolejnym punktem programu jest porządne oszlifowanie dna puszki i zabezpieczenie go pastą lutowniczą lub innym gęstym topnikiem, aluminium szybko się utlenia. Warto przy tym uważać, by nie naleciało nam go do wnętrza puszki.
Następnie na wentyl na styku gwintu i gładkiej części owijamy cyną, warto nawinąć 3-4 obroty drutu dookoła wentyla. Zalecam też wykręcić zawór by go nie przegrzać. Tak przygotowany wentyl umieszczamy w puszce.



Przystępujemy do grzania. Ten etap robiłem mocno na wyczucie. Palnik odkręciłem na połowę mocy. Cynę grzałem równomiernie z każdej strony do momentu jej całkowitego roztopienia, powinno się pojawić jeziorko cyny, puszka być rozgrzana prawie do czerwoności, a wentyl powinien zapaść się tak, by wystawał jedynie gwint. Na koniec wrzucamy kilka drobnych kawałków kalafonii, jeżeli ta nie roztopi się to delikatnie podgrzewamy ją.



Teraz pozostaje cierpliwie czekać do całkowitego ostygnięcia puszki. Później pozostaje wkręcić zaworek w wentyl i wykonać pierwszą próbę szczelności. Najwygodniej użyć kompresora z pistoletem do pompowania kół. Zalecam najpierw nabić puszkę do maksymalnie 2 barów. Przysłuchujemy się czy powietrze nie ucieka; jeżeli słychać syk, a dokręcanie zaworu nie pomaga, to niestety musimy grzać wentyl jeszcze raz, trzeba kombinować metodą prób i błędów, być może konieczne będzie wyjęcie wentyla, oczyszczenie powierzchni jeszcze raz i ponowne lutowanie.



Finalnie w moim przypadku puszka wytrzymuje do co najmniej ciśnienia 3,5 bar, jednak po dłuższym czasie nie używania gubi powietrze, jedno nabicie spokojnie wystarczy na wyczyszczenie komputera, a zaoszczędzone pieniądze można przeznaczyć na przykład na zakup dodatków do Euro Trucka :)



Mam nadzieję, że patent spodobał się Wam, wystarczy jedynie odrobina umiejętności manualnych i podstawowe narzędzia, a frajda z wykonania takiego gadżetu będzie olbrzymia ;)

niedziela, 14 lipca 2019

[Sprzęt] Xiaomi Mi Band 3

Dzisiaj zapraszam do recenzji bodajże najpopularniejszej opaski sportowej na świecie. Podzielę się swoimi wrażeniami z paru tygodni jej użytkowania

Opakowanie i zawartość
W niewielkim pudełku znajdziemy opaskę wraz z silikonowym paskiem, króciutki kabelek do ładowania oraz wielojęzyczną instrukcję obsługi. Po wyjęciu z opakowania sprzęt wymagał ładowania. Wyświetlacz nie był zabezpieczony folią ochronną i niestety bardzo szybko zebrał kilka głębokich rys.




Pierwsze wrażenie
Front głównej części urządzenia wyposażony jest w dotykowy monochromatyczny ekran o przekątnej 0,78 cala oraz dotykowy przycisk umieszczony poniżej. Powierzchnia ta łatwo zbiera odciski palców, jednocześnie jest bardzo łatwa w utrzymaniu czystości. Z tyłu umieszczono miernik tętna. Na krótszej krawędzi znajdziemy slot do podłączenia ładowarki.



Standardowy pasek ma całkiem sporą możliwość regulacji w zależności od grubości nadgarstka, jednak dla osób z grubszą ręką może być nieco zbyt krótka, na szczęście bez problemu można nabyć inny model. Sposób zapinania początkowo nie wzbudził we mnie zaufania jednak było to bezpodstawne. Opaska bardzo dobrze leży na nadgarstku, praktycznie nie czuć, że ją nosimy, jednak jest ona dość wysoka w porównaniu z klasycznym zegarkiem i łatwo nią o coś zahaczyć, warto mieć to na uwadze, gdyż ekran jest mocno podatny na zbieranie rys, tutaj zalecam zakup folii ochronnej na wyświetlacz.







Pierwsze wyjęcie tzw pestki z paska w celu naładowania było dla mnie nie lada wyzwaniem. Wymagało to użycia sporej siły. Ponowny montaż przebiegł nieco sprawniej. Bateria o pojemności 110mAh przy użyciu ładowarki o natężeniu 850mA ładuje się od zera do pełna w około 2 godziny. Akumulator zapewnia pracę bez potrzeby ładowania przez około 10 dni mając włączone wibracje i będąc praktycznie cały czas połączonym z telefonem dodatkowo mierząc tętno i korzystając ze stopera kilkukrotnie w ciągu dnia.





Konfiguracja i obsługa
Aplikacją służącą do zarządzania opaską jest Mi Fit. Dzięki niej sparujemy ją z naszym smartfonem. Wymagane jest założenie nowego profilu lub podpięcie pod jedno z już istniejących kont w profilach społecznościowych. Następnie urządzenie pobierze niezbędne aktualizacje oprogramowania.
Mi Fit umożliwia nam całkiem dużą personalizację informacji jakie pojawiają się na ekranie opaski.
Prócz standardowego zegarka, krokomierza, pulsometru czy prognozy pogody możemy dodać także powiadomienia z aplikacji takich jak wszelkie komunikatory czy skrzynka mailowa, do tego powiadomienia o przychodzących połączeniach czy SMSach. Z funkcji nieco bardziej ukrytych bardzo spodobał mi się stoper oraz możliwość wyciszania czy zlokalizowania telefonu z poziomu opaski. Fajną opcją jest też wybudzanie ekranu podczas podniesienia nadgarstka, jednak ta czasem działa nieco ospale. Maksymalna jasność wyświetlacza w pełnym słońcu jest zdecydowanie niewystarczająca. W ustawieniach można włączyć opcję zmniejszania siły podświetlenia po zachodzie słońca lub w określonych godzinach.



Oprogramowanie Mi Fit ma bardzo rozbudowane funkcje treningu, monitorowania snu i wielu innych. Bardzo spodobały mi się podsumowania aktywności wykonywanych danego dnia oraz opcja ustawienia dziennego celu kroków do pokonania.

 

 

Możemy także włączyć tryb treningu, na przykład jazdy na rowerze czy biegania. Świetną opcją są także etykiety zachowań. Umożliwia ona nauczenie naszej opaski codziennych wykonywanych przez nas czynności takich jak jazda autem, wchodzenie po schodach czy sen. Dzięki temu nasz Mi Band będzie w stanie jeszcze precyzyjniej dokonywać pomiarów. Mam nieodparte wrażenie, że przez pierwsze kilka dni opaska nieco zaniżała mierzone tętno i zawyżała liczbę kroków, jednak w miarę eksploatacji pomiary są coraz dokładniejsze.
Sporadycznie zdarza się, że opaska rozłącza się z telefonem, jednak po ponownym połączeniu dane są bez problemu synchronizowane z aplikacją.
  



Dzięki uprzejmości Sławka miałem okazję porównać Mi Band 3 z jego poprzednikiem. W telegraficznym skrócie: trójka jest zdecydowanie większa od dwójki, zyskała zaokrągloną przednią powierzchnię, przez co jest zdecydowanie bardziej narażona na zarysowania; ekran trzeciej generacji jest większy i jaśniejszy a dotykowy przycisk został zastąpiony wgłębieniem pod ekranem; sensory tętna na pierwszy rzut oka są identyczne.



Podsumowanie
Zakup Mi Band 3 był strzałem w dziesiątkę. Opaska świetnie sprawdza się jako zegarek z rozbudowanymi funkcjami treningowymi. Z pewnością będzie świetnym pomysłem na prezent dla osoby, która lubi aktywnie spędzać czas.
Nieco żałuję, że nie wstrzymałem się z zakupem, ponieważ nadchodząca czwarta generacja Mi Banda będzie jeszcze bardziej rozbudowana, szczególnie zależało mi na możliwości sterowania odtwarzaczem muzyki w telefonie z poziomu opaski. Front pastylki Mi Band 3 mógłby być nieco osłonięty przez pasek w celu ochronienia go przed potencjalnymi zarysowaniami. Sam patent na wyjmowanie pastylki w celu ładowania mógłby być nieco inaczej rozwiązany.

Za cenę nieco ponad 100 złotych zyskujemy naprawdę świetnie wykonany sprzęt. Ma naprawdę dużo opcji, bateria starcza spokojnie na ponad tydzień, funkcjonalność nie budzi większych zastrzeżeń. Polecam zakup tej opaski, każdemu poszukującemu niedrogiego smartbanda, jednak warto poczekać jeszcze chwilę na premierę Mi Band 4, gdyż cena trójki powinna znacząco spaść, a także warto zobaczyć co kolejna generacja przyniesie nowego.

Xiaomi Mi Band 3   
Link do strony producenta
https://www.mi.com/global/mi-band-3/

PLUSY
+ Cena
+ Design
+ Jakość wykonania
+ Mnogość funkcji

MINUSY
- Ciężki demontaż paska
- Słaba widoczność przy dużym nasłonecznieniu
- Sporadyczne problemy z synchronizacją z telefonem
- Wyświetlacz wrażliwy na zarysowania


OCENA KOŃCOWA -   9/10