niedziela, 11 marca 2018

[Sprzęt] Xiaomi Redmi 4X

Witajcie, dzisiaj chciałem zaprezentować Wam mój nowy nabytek. Jest to bodajże najpopularniejszy telefon ostatniego półrocza jaki można kupić w kwocie około 500zł. Na sprawach technicznych skupiać się nie będę, ponieważ recenzji tego modelu jest  w sieci mnóstwo. Skupię się raczej na drobiazgach, o których mało kto wspomina oraz rzeczach, które mi osobiście przypadły do gustu bądź się nie spodobały. Zapraszam do lektury.

Opakowanie i zawartość
W niewielkim białym pudełku oznaczonym jedynie nazwą modelu i jego wersją znajdziemy prócz telefonu kabel micro USB o długości około 80cm, ładowarkę sieciową o natężeniu wyjściowym 2A, kluczyk do tacki na kartę SIM oraz bardzo skróconą instrukcję obsługi z kartą gwarancyjną. Bez względu na kolor telefonu kabel i ładowarka z zestawu zawsze są w kolorze białym.



 

Ekran smartfona zabezpieczony jest matową mleczną folią o przyzwoitej jakości ale jednocześnie słabej widoczności przy mocno oświetlonym otoczeniu.
Na froncie wyposażonym w zaokrąglone szkło 2,5D umieszczono pięciocalowy wyświetlacz. Ramki dookoła niego są niewielkie, nie ma więc problemu z obsługą telefonu przy użyciu jednej ręki. Nad ekranem umieszczono głośnik do rozmów, kamerkę i czujnik zbliżeniowy. Pod wyświetlaczem znajdziemy 3 dotykowe przyciski, niestety nie są one podświetlane, co bywa sporym utrudnieniem, szczególnie na początku korzystania z tego telefonu. Prócz tego na froncie znajdziemy białą diodę powiadomień.

 


 


Jeżeli chodzi o zakup szkła ochronnego na wyświetlacz powiem, że absolutnie nie warto oszczędzać, najtańsze szkła nie będą chronić boków ekranu z powodu nie nachodzenia na zaokrąglone krawędzie, te "lepsze" z kolei nie będą przylegać przy krawędziach. Przykładowo TAKIE szkło leży praktycznie idealnie.



Tylna ścianka według zapewnień producenta jest metalowa, powleczona jest materiałem, który świetnie zbiera wszelkie odciski palców. Na jej powierzchni znajdziemy czytnik linii papilarnych, obiektyw aparatu i lampę błyskową. Obiektyw nieco wystaje poza obrys obudowy, co jest nie bez znaczenia na ryzyko jego zarysowania. Od góry telefonu znajdziemy złącze mini jack 3,5mm i port podczerwieni; na prawej krawędzi przyciski regulacji głośności i włącznik, od spodu złącze micro USB i dwie maskownice, jedna skrywa głośnik, a druga mikrofon; z lewej strony umieszczono tackę na karty SIM i pamięci umożliwiającą instalację karty micro SIM i micro SD lub nano SIM i micro SIM.

Pierwsze uruchomienie i konfiguracja
Początkowym etapem jest instalacja karty SIM. Jeżeli ktoś wcześniej nie miał do czynienia z tacką typową dla współczesnych smartfonów, może być nieco sfrustrowany. Potrzebna jest spora precyzja i delikatność aby czegoś nie ułamać, szczególnie, jeżeli przycinaliśmy naszą kartę SIM i nie ma ona idealnie gładkich krawędzi. Po kilku próbach operacja wychodzi już nieco lepiej.
Nim przejdziemy do pierwszego włączenia, warto jeszcze na starym telefonie zdjąć blokadę karty SIM na numer PIN. Przy wprowadzaniu go w Xiaomi może się okazać, że mamy tylko 3 pola do jego wpisania; prawdopodobnie jest to jakieś niedociągnięcie w oprogramowaniu. Kolejnym punktem jest brak możliwości pierwszego połączenia z siecią WiFi przy użyciu funkcji WPS, musimy wpisać hasło sieci ręcznie. Reszta powinna przebiec już bez zarzutu. Telefon sam wszystko skonfiguruje, zaproponuje bardzo wygodne opcje backupu naszych danych w chmurze, wszystko jest bardzo czytelne i każdy sobie z tym powinien poradzić.
W wersji global będziemy mieli zainstalowanego Androida 6.0 z nakładką MIUI 8. Urządzenie automatycznie pobierze niezbędne aktualizacje, jednak aby mieć Androida 7 i MIUI 9 najprawdopodobniej konieczne będzie wykonanie prostego triku. W ustawieniach szukamy opcji region i zmieniamy go na Niemcy. Język menu telefonu nie ulegnie zmianie a aktualizacje pobiorą się i zainstalują natychmiastowo. Po zakończeniu procesu można ustawić z powrotem region na Polska. Oczywiście przed instalacją aktualizacji należy pamiętać by mieć baterię naładowaną przynajmniej w 70%.

Obsługa
Redmi 4X bardzo pozytywnie zaskoczył mnie ilością domyślnie zainstalowanych opcji i aplikacji, które są dla mnie bardzo użyteczne. Zbędnych śmieci były naprawdę śladowe ilości. Zaoszczędziłem sobie instalowania około 10 aplikacji, ponieważ te są dostępne w telefonie. Liczba opcji i funkcji Androida Nougat z początku była dla mnie przytłaczająca, jednak stopniowo się do nich przyzwyczajam.



Dla osób lubiących  grzebać w oprogramowaniu mam dobrą wiadomość; w tym modelu bez problemu możemy wgrywać takie wersje Androida na jakie przyjdzie nam ochota. Nic nie jest zablokowane, wystarczy mieć nieco obeznania w instalacji romów.
Jeżeli chodzi o nakładkę MIUI, to zrobiła ona na mnie pozytywne wrażenie swoją lekkością i czytelnością. Niestety nie mamy tutaj tzw. appdrawera, liczę na to, że w przyszłości zostanie on dodany; póki co ratuję się folderami. Niektóre ikony aplikacji przy zastosowaniu domyślnego motywu mają dookoła mało estetyczne białe ramki, problem ten na szczęście udało się rozwiązać stosując motywy, jest ich mnóstwo i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.




Wiadomo, Android od czasu do czasu musi chwilę nieco dłużej pomyśleć, mamy tutaj jednak kilka narzędzi, którymi możemy łatwo zwolnić zajętą pamięć operacyjną czy usunąć zbędne pliki dosłownie paroma kliknięciami.  
Z ciekawszych wbudowanych funkcji, o których chciałbym wspomnieć są m.in. nagrywanie czy blokowanie połączeń telefonicznych, w starszych Androidach konieczne było stosowanie dodatkowych aplikacji. Świetnym gadżetem jest podczerwień, dzięki niej możemy sterować telewizorem, testowałem tą funkcję na kilku telewizorach, działa bez zarzutu, szkoda, że nie jest tak pięknie w przypadku dekoderów.



Kamery, zarówno przednia jak i tylna działają błyskawicznie i robią bardzo ładne zdjęcia. Przedni aparat posiada ciekawą funkcję identyfikacji wieku i płci osoby; tutaj uwaga dla pań, kamerka podaje wyższy wiek niż w rzeczywistości :P. Opcji manualnej regulacji i filtrów fotograficznych jest naprawdę sporo, i wiele rzeczy można zrobić ze zdjęciem z poziomu telefonu. Mi brakło do szczęścia trybu dokładnych i kontrastowych zdjęć dla dokumentów, jednak radzę sobie bez niego. Brakuje także fizycznego przycisku migawki.
Dźwięk wydobywający się z głośnika jest bardzo czysty i jak dla mnie wystarczająco głośny, jednak zdaję sobie z tego sprawę, że nie dla każdego będzie on wystarczający.
Wszelkie funkcje łączności bezprzewodowych działają w porządku. Połączenia WiFi i Bluetooth są szybkie i stabilne. Niestety LTE nie ma ochoty współpracować z moją wiekową kartą SIM, chyba pora na jej wymianę (wraz z przejściem do innego operatora). Niektórym może również zyskującego ostatnio na popularności NFC. 



Bateria przy średnio intensywnym użytkowaniu wystarcza spokojnie na 2 dni. Tutaj warto wyłączyć automatyczną regulację podświetlenia ekranu gdyż ma ona całkiem spore zapotrzebowanie na energię. Osobiście wróciłem do już od dawna nie stosowanej praktyki ładowania ogniwa prawie od zera do pełna i widzę, że bateria dała by radę wytrzymać nawet ponad 2 doby. Z racji na dużą pojemność, ładowanie akumulatora do pełna trwa bardzo długo, najczęściej korzystam z ładowarki o natężeniu wyjściowym 850mAh, z jej użyciem naładowanie od około 20% do pełna trwa prawie całą noc. Na ładowarce 2A dołączonej do zestawu czas ten wynosi około czterech godzin.


Podsumowanie
Xiaomi Redmi 4X jest naprawdę tanim telefonem oferującym niesamowite możliwości. Nie jeden flagowiec z przed dwóch lat nie powstydził by się możliwości tego niepozornego chińczyka. Oprogramowanie działa błyskawicznie, posiada wiele użytecznych funkcji. Owszem, jest parę drobiazgów, do których można się przyczepić, telefon ten nadal jest wspierany przez producenta, ma zapowiedzianą dużą aktualizację do MIUI 10, więc są realne szanse, że pewne niedociągnięcia zostaną usunięte. Dodam, że producent ogłosił, iż Androida 8 nie dostaniemy w oficjalnej aktualizacji.
Jeżeli szukasz telefonu do 600zł, nie wahaj się. Xiaomi Redmi 4X w wersji z 3GB pamięci RAM i 32GB wbudowanej z pewnością spełni Twoje oczekiwania.

Xiaomi Redmi 4X 3/32 Global
Link do strony producenta
http://www.mi.com/pl/redmi4x/

PLUSY
+ Jakość wykonania
+ Cena
+ Design
+ Szybkość działania
+ Olbrzymie możliwości konfiguracji

MINUSY
- Drobne niedopracowania w oprogramowaniu
- Uboga zawartość zestawu

OCENA KOŃCOWA -   9,5/10

piątek, 2 marca 2018

[News] Krótko i konkretnie

Mały zastój na blogu się zrobił, powoli wracam do bardziej systematycznych publikacji.

Szykuje się sporo nowości jeżeli chodzi o premiery od SCS Software.
O planowanym dodatku mapowym ze stanem Oregon już pisałem.
 Równolegle do niego zaczął powstawać DLC mapowy dla Euro Trucka. Zapowiedziano, że dodane będą tereny Rosji (obwód Kaliningradzki), Litwy, Łotwy, Estonii oraz południowej Finlandii. Zapowiada się ciekawie, nie mogę się doczekać.
Najbliżej jednak nastąpi premia dodatku Special Transport dla American Trucka. Najprawdopodobniej jego cena będzie zbliżona do Special Transport dla ETS2.

Źródło:
http://blog.scssoft.com/2018/02/ats-special-transport-warming-up.html
http://blog.scssoft.com/2018/02/which-way-to-go-beaver-knows.html
http://blog.scssoft.com/2018/03/beyond-baltic-sea.html




A jeżeli chodzi o to mnie szykuje się niespodzianka. Już na wiosnę startuję z nowym projektem. Znowu pozwiedzamy Europę, ale w sposób jakiego jeszcze u mnie nie było. Już wkrótce więcej szczegółów :)


niedziela, 11 lutego 2018

[Sprzęt] ASUS USB-BT400 USB Adapter

Dzisiaj zapraszam Was na test małego adaptera Bluetooth pod USB.

Opakowanie i zawartość
Przez przednią ściankę opakowania możemy zobaczyć adapter. Z tyłu znajdziemy lakoniczne informacje na temat urządzenia w kilkunastu językach. W niewielkim pudełku prócz adaptera znajdziemy płytę ze sterownikami oraz skróconą instrukcję obsługi w kilkunastu językach.
Wymiary modułu Bluetooth to około 20x15mm, jest to więc sprzęt, który podłączamy do komputera i więcej nie musimy się nim interesować.



 

 



 

 
Obsługa
Instalacja jest dziecinnie prosta. Podłączamy adapter do komputera, wkładamy płytę do napędu i instalujemy sterowniki.
Jeżeli chodzi o łączenie się z poziomu systemu Windows z innymi urządzeniami to wchodzimy w ustawienia Bluetooth i tam dodajemy nowe urządzenie. Nie ma z tym absolutnie żadnej filozofii, każdy sobie z tym poradzi.
Moduł testowałem ze smartfonem Sony Xperia M, tabletem Lenovo TAB2 A7-30H, chińskim smatwatchem DZ09 oraz głośnikiem Emmerson M-50BT.
Urządzenia z Androidem połączyły się błyskawicznie, zegarek z racji na bardzo mały zasięg miał problem z połączeniem przy odległości większej niż 2 metry, z kolei głośnik połączył się jednak dźwięk z komputera zaczął odtwarzać bodajże przy trzeciej próbie sparowania.
Zarówno telefon jak i tablet są wykrywalne przez komputer praktycznie w całym domu, można więc spokojnie stwierdzić, że moduł ma zasięg co najmniej kilkunastometrowy.



Ciekawą opcją udostępnioną w Windows 10 jest tzw Blokada dynamiczna. Umożliwia nam ona wykorzystywanie urządzenia Bluetooth jako klucza, który blokuje komputer gdy się od niego oddalimy. Działa to tak, że przykładowo bierzemy smartfon ze sobą, komputer traci z nim zasię i automatycznie blokuje się. W teorii działa to naprawdę nieźle, w praktyce, mój smartwatch, na którym testowałem tą opcję był nieco kapryśny i nie zawsze funkcja działała prawidłowo.

Przesył danych między komputerem a urządzeniem mobilnym jest dość sprawny, jednak w Windows 10 dość mocno ukryty. Musimy bowiem wejść w ustawienia Bluetooth, znaleźć opcję Wysyłanie lub odbieranie plików przez połączenie Bluetooth i wybrać opcję wyślij lub odbierz pliki. Myślałem, że przy sparowaniu urządzeń proces będzie przebiegać automatycznie jednak w tym przypadku nic z tego.
Nie mamy też możliwości skorzystać z opcji Wyślij do z rozwijalnego menu kontekstowego. O ile mnie pamięć nie zawodzi, w Windows 7 funkcja taka była dużo wygodniej usytuowana.

Podsumowanie
Moduł Bluetooth pod USB jest ciekawym udogodnieniem dla osób, które nie lubią mieć plątaniny kabli przy komputerze. W przypadku komputerów stacjonarnych ciężko znaleźć tanią płytę główną z Bluetooth; jest to więc rozszerzenie funkcjonalności do takiej, jaką oferuje nam większość laptopów dostępnych na rynku. Standard 4.0 zapewnia przyzwoitą szybkość transferu plików pomiędzy urządzeniami oraz zasięg, który spokojnie obejmie całe mieszkanie.



ASUS USB-BT400
Link do strony producenta
https://www.asus.com.../USBBT400/

PLUSY
+ Łatwa instalacja
+ Dobry zasięg
+ Szybkość działania
+ Obsługa

MINUSY
- Urządzenie, z którym się łączymy musi mieć przyzwoity zasięg
- W Windows 10 nieco niewygodny transfer plików

OCENA KOŃCOWA -   9/10

czwartek, 1 lutego 2018

[News] Co przyniesie nam 2018 rok?

Minął już styczeń, szał postanowień noworocznych już opadł, myślę więc, że można w miarę realistycznie opowiedzieć o planach i założeniach  moich oraz SCS Software na ten rok.

Na początek o moich aktualnych planach.
Pomysłów jak zwykle mam sporo, jednak z ilością czasu na ich realizację bywa ostatnio kiepsko. Malowania do zrobienia wciąż leżą na dnie szuflady w oczekiwaniu na wolną chwilę.
Obecnie piszę jeden felieton na temat SCS Software oraz przygotowuję recenzje dwóch sprzętów. Mam nadzieję skończyć je do końca przyszłego tygodnia.

Ponadto od czasu do czasu robię screeny i nagrywam materiały wideo z rozgrywek. Jak zapewne część z was zauważyła, moje filmiki z ETS2 nie są idealne, wciąż uczę się obróbki wideo. Dobrym motywatorem byłoby dla mnie większe zainteresowanie moimi materiałami oraz komentarze, zarówno te pozytywne jak i te motywująco krytyczne :)

Z ambitniejszych planów, które niestety nie są uzależnione ode mnie byłoby wystartowanie ze streamowaniem rozgrywek w Euro czy American Trucka. Niestety sprawa szybszego łącza w postaci światłowodu stoi w miejscu już od prawie roku i nie zapowiada się by cokolwiek w tej kwestii miało się zmienić, a z uploadem rzędu 1Mbps nie poszaleję. Nie ukrywam, że z chęcią zainwestował bym w kierownicę klasy Logitech G29 oraz drobny upgrade komputera, aby mocy obliczeniowej do komfortowego transmitowania gier nie zabrakło. Streamowanie mógłbym połączyć ze staraniami o donacje typu patronite i tym podobne, jednak są to luźne pomysły, na których realizację nie mam aktualnie czasu.

Wciąż eksperymentuję z wyglądem bloga, niedługo planuję tło z Peterbiltem zmienić na coś innego. Jestem otwarty na Wasze propozycje. Koniecznie oddajcie głos w ankiecie po prawej stronie!

Zapewne większość z Was słyszała o poważnych lukach zabezpieczeń w procesorach, o których było głośno na początku stycznia. Na szczęście spadki wydajności dla zwykłego użytkownika są znikome, u siebie nawet ich nie zauważyłem.



Zwiedzania Italii Scanią ciąg dalszy


A co słychać w czeskim studiu?
  • Świąteczny event się skończył, gratuluję zdobywcom nagród. 
  • Ostatnia duża aktualizacja oznaczona numerem 1.30 dla ATS nie dodawała żadnych nowych elementów do gry, poprawiła ona sporo różnych błędów. 
  • Z najświeższych nowości SCS Software ogłosiło kolejny stan jaki powstaje dla American Truck Simulator. Będzie to Oregon. Do tematu częstotliwości premier dodatków mapowych powrócę w innym wpisie. 
  • Na tym filmie pojawiły się nowy MAN i Renault. Czyżby premiera nowych ciężarówek miała nastąpić w tym roku?

Tak więc rok 2018 z pewnością nie będzie ubogi w atrakcje, być może coś nieoczekiwanego pojawi się dodatkowo, czas pokaże, a tym czasem dzięki za przeczytanie tego tekstu i do zobaczenia w kolejnych wpisach ;)

niedziela, 28 stycznia 2018

[Z innej beczki] Internety #6 - miało być tak pięknie

Po długiej przerwie powracam do jakże pasjonujących wywodów na temat dostawców internetu.

Cofnijmy się do marca 2017. Tutaj pojawiło się światełko w tunelu, sen o raju, marzenie o upragnionej Atlantydzie zdawało się być na wyciągnięcie ręki. Na wiosnę pojawili się panowie, którzy przynieśli radosną nowinę, że będą podłączać moją piękną okolicę do sieci światłowodowej. I co najlepsze w opcji FTTH (światłowód do samego gniazdka u klienta w domu, w praktyce osiągalna prędkość około 300Mbps z nadzieją na 600 w przyszłości) Umowa o udostępnienie lokalu na potrzeby instalatorskie już dawno została podpisana. Prace miały ruszyć około pół roku później.
I tak czekałem niczym dziecko na pierwszą gwiazdkę. Czekałem, czekałem i się nie doczekałem. Nikt do mnie nie dzwonił z ofertą przedłużenia umowy na obecną Neostradę (tutaj lekko się zdziwiłem), wszelkie próby dowiedzenia się kiedy przyłączą mi światłowód nie wyjaśniały nic. Nawet skorzystałem ze strony przyspiesz instalację światłowodu, skutku pozytywnego brak. Co ciekawe, według danych z  MAPY ZASIĘGU, pobliskie osiedle ma już dostęp do światłowodu. Tak zastał mnie praktycznie koniec roku.




Jako że minęły 2 lata od podpisania umowy na Neostradę 10Mbps umowa została automatycznie przedłużona na czas nieokreślony. Tutaj cenna rada. Zanim zostawicie sprawy same sobie i nie przedłużycie umowy na kolejne 2 lata bądź nie podpiszecie nowej, KONIECZNIE przejrzyjcie umowę od deski do deski. Zamiast 40zł miesięcznie przez okres trwania umowy, po jej przedłużeniu na czas nieokreślony opłata wzrosła do 100zł. Na szczęście w porę się zorientowałem i tylko pół miesiąca będzie płatne po podwyższonej cenie.

Nie miałem innego wyboru niż Neostrada do 20Mbps w cenie 60zł na miesiąc + opłata za zawieszenie telefonu stacjonarnego, gdyż dalej jestem szczęśliwym użytkownikiem technologii ADSL.
Jak to śmiga w praktyce? Ano nie najlepiej. Po mimo pozornie bardzo dobrych parametrów łącza przy 10Mbps podniesienie prędkości wykazało pewne problemy. Margines sygnał-szum utrzymuje się na poziomie 5-8. Oznaczało by to praktycznie znikomą stabilność łącza. Na szczęście modem synchronizuje się poprawnie, jedynie czasem się rozłącza, a im więcej czasu minęło tym większą stabilność łącza odczuwam. Gorzej ma się sprawa z utrzymywaniem prędkości pobierania, ta skacze od 3 do 20 Mbps, przy czym wyższe wyniki nie są w przewadze. W skrócie, miało być lepiej a wyszło jak zwykle. Nie ma tragedii, bo przy ściąganiu większych plików czuć nieco większą prędkość, jednak mogłoby być zdecydowanie lepiej. Poza tym szybkość wysyłania wciąż wynosi magiczny 1Mbps co jest dość uciążliwe, szczególnie, że od czasu do czasu wrzucam materiały na YouTube.



Czy dożyję podłączenia światłowodu? Czy będzie mi dane mieć internet godny cywilizowanych krajów? Jak długo będę się męczyć z łączem ADSL? Mam nadzieję, że kolejna umowa na internet przyniesie znaczną poprawę jego jakości. Póki co pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość i czekać.

niedziela, 21 stycznia 2018

[Sprzęt]Modecom Volcano MC-GM4

Witajcie, dzisiaj krótka recenzja myszki gamingowej w cenie około 60zł od Modecom. Zapraszam do lektury.

Opakowanie i zawartość
Gryzoń zapakowany jest w niewielki kolorowy kartonik, na którym znajdują się informacje o parametrach modelu. Wewnątrz prócz myszki znajdziemy bardzo skróconą instrukcję obsługi oraz zapasowy komplet teflonowych ślizgaczy.

 





Górna powierzchnia myszki pokryta jest bardzo przyjemnym w dotyku tworzywem przypominającym gumę. Mysz wyposażona jest w 6 głównych przycisków tj.: lewy, prawy, środkowy w pokrętle, wstecz i dalej na boku oraz do zmiany DPI za scroolem. Cała powierzchnia urządzenia poprzedzielana jest szczelinami przepuszczającymi światło z wnętrza. Pod wierzchnią warstwą znajdziemy mlecznobiałe tworzywo, które daje bardzo przyjemny efekt rozmycia dla podświetlenia. Od spodu znajdziemy 4 niewielkie ślizgacze, sensor optyczny oraz mały przycisk, którego zastosowania nie udało mi się ustalić. Przewód nie jest pokryty materiałowym oplotem jednak jego wykonanie nie budzi obaw o jego trwałość. Ponadto na kablu znajduje się niewielki rzep do jego spięcia. Wtyczka należy do zdecydowanie dużych, jej końcówka jest pozłacana.







Obsługa
Pomimo stosunkowo niewielkich rozmiarów myszka leży w ręku bardzo dobrze, nawet u osób  z nieco większą dłonią. Co do czułości i precyzji działania nie mam większych uwag, po ustawieniu odświeżania na 125Hz myszka działa naprawdę przyzwoicie, przy wyższych częstotliwościach zdarzają się drobne przycięcia. W grach myszka zapewnia zadowalającą precyzję.
Nie miałem możliwości przetestować gryzonia w CS: GO, ciężko mi więc powiedzieć czy spełni on wymagania graczy w tej strzelance.
Model MC-GM4 nie jest zbyt mocno rozbudowany jeżeli chodzi o podstawową eksploatację. Przycisk do zmiany DPI prócz regulacji czułości w pętli zmienia kolor podświetlenia  na jeden z predefiniowanych. Oświetlenie ale nie tylko, możemy modyfikować przy użyciu oprogramowania, które możemy pobrać ze strony producenta.




Paczka do pobrania waży jedynie 3,3MB, program instaluje się bardzo szybko i działa praktycznie bez zarzutu. Opcje są rozmieszczone bardzo intuicyjnie, w razie problemów łatwo można przywrócić ustawienia domyślne urządzenia. Ustawienia możemy zapisywać łącznie w 6 profilach. Niestety, zmiany nie są widoczne "w locie", aby je zobaczyć, należy kliknąć odpowiedni przycisk na ekranie.

Okno programu podzielone jest na 4 zakładki. W pierwszej możemy zmieniać opcje dotyczące czułości, szybkości odświeżania, przewijania czy przypisywania przycisków. Tutaj warto wspomnieć, że próba przypisania jakiejkolwiek innej opcji niż zmiana DPI pod przycisk numer 6 na poniższym screenie zakończyła się niepowodzeniem. Nie wiem, w czym tkwi problem, być może opcja ta jest aktywna w droższych modelach. Na szczęście nie ma tutaj jak w produktach Bloody konieczności dokupowania pełnej funkcjonalności myszy.


Druga zakładka pozwala na regulację czułości gryzonia dla każdego z pięciu poziomów oraz wybór koloru podświetlenia dla każdego z nich z osobna. Producent przekonuje, że mysz wyposażona jest w diodę RGB, jednak nie jest to prawdą, gdyż przy regulacji odcienia danej barwy w podświetleniu nie widać nawet minimalnej różnicy; ponadto kolory wyraźnie odbiegają w rzeczywistości w stosunku do tego, co wyświetla się nam na ekranie. Sam efekt jaki daje oświetlenie jest bardzo przyjemny dla oka; barwy mimo ograniczonego zakresu są żywe i z dużą przyjemnością patrzy się na mysz.



Prócz regulacji koloru mamy także możliwość konfiguracji trybu świecenia. Tych jest bardzo dużo, począwszy od statycznego świecenia, poprzez "oddech" na neonowym migotaniu kończąc. Możemy w szerokim zakresie ustawiać szybkość i częstotliwość migania; różne tryby możemy ze sobą mieszać. Tutaj producent naprawdę spisał się na piątkę.

 

Kolejna zakładka umożliwia nam tworzenie makr. Mile zaskoczyła mnie obecność tej opcji w tak tanim urządzeniu. Z pewnością ucieszy ona graczy RPG i tym podobnych.



W ostatniej zakładce znajdziemy informację o możliwości aktualizacji oprogramowania myszki. Zabrakło odnośnika do strony producenta. Za to należy się minus.


Podsumowanie
Modecom Volcano MC-GM4 zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Jak na myszkę za 60zł robi naprawdę dobre wrażenie, zarówno pod względem wizualnym jak i użytkowym. Oczywiście nie jest to produkt pozbawiony wad, nie są one jednak na tyle duże by zdyskwalifikować go. Dzięki dość agresywnej stylistyce z pewnością przypadnie graczom, szczególnie tym z ograniczonym budżetem. Według mnie myszka ta jest produktem zdecydowanie godnym polecenia w tej półce cenowej.

Modecom Volcano MC-GM4
Link do strony producenta
http://modecom.com/pl/mc-gm4/

PLUSY
+ Jakość wykonania
+ Cena
+ Design
+ Obsługa
+ Intuicyjne oprogramowanie


MINUSY
- Uboga zawartość zestawu
- Przekłamanie w oświetleniu
- Ograniczenia w konfiguracji


OCENA KOŃCOWA -   8/10


niedziela, 7 stycznia 2018

[Film] Konwój świąteczno - sylwestrowy 2017

Witajcie w Nowym Roku!
Na dobry początek wrzucam filmik z małej (raptem 2000km) przejażdżki z Sebenem i Maciasem.

Jak widać wciąż eksperymentuję z opcjami nagrywania, stopniowo uczę się obróbki video. Jeżeli chcecie pomóc mi w poprawie jakości materiałów wideo, czekam na wasze rady i opinie.






Zacząłem wdrażać drobne zmiany wizualne na blogu. Pewnie zauważyliście nowe tło. Jak się Wam podoba? Dajcie znać w komentarzach poniżej i koniecznie zagłosujcie w ankiecie po prawej stronie.