Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hd330. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hd330. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 marca 2022

[Majsterkowanie] Modyfikacja Superlux HD330

Jako, że z fabrycznymi ceratkowymi padami z bólem (i to dosłownie) wytrzymałem całe 2 dni, postanowiłem czym prędzej zmienić te nieszczęsne nauszniki. Czy ma to jakikolwiek sens? O tym dowiecie się z tego posta.

Impreza nie była tania, bo kosztowała ponad 50zł. Od zawsze użytkowałem słuchawki z miękkimi nausznikami, więc z góry odrzuciłem jakiekolwiek warianty skóry. Komfort termiczny jest dla mnie najważniejszy, szczególnie, że moje stanowisko komputerowe jest tuż obok wielkiego kaloryfera. 


Demontaż  nauszników przebiegł błyskawicznie, praktycznie bez użycia siły. Nowe pady pasują idealnie jednak wymagają troszeczkę precyzji przy dopasowywaniu tak, by dobrze weszły z każdej strony. Cała operacja nie powinna zająć więcej niż 5minut.

Moje uszy w końcu nie cierpią. Słuchawki idealnie zakrywają małżowiny i nic, absolutnie nic nie uwiera. Nie pocę się i mogę bezproblemowo nie ściągać słuchawek z głowy przez długi czas. 

A jak to wpłynęło na jakość dźwięku? Tony niskie troszeczkę złagodniały, dalej są mocne ale już nie przytłaczają. Za to tony wysokie wyraźnie się uwydatniły, jakby nieco rozszerzyły swoje pasmo. Nie mniej jakość dźwięku pozostała bez zarzutu. Również wizualnie nic nie straciłem, całość wygląda tak jak fabrycznie. 


Tak oto łatwo prosto i przyjemnie udało się poprawić nieco producenta oraz znacznie podwyższyć komfort użytkowania tych słuchawek. Kolejną modyfikacją zapewne będzie dokupienie materiałowej nakładki na pałąk, aby zapobiec zniszczeniu fabrycznie umieszczonej na nim pokrytej ceratką gąbki. A co dalej, tego nikt nie wie, póki sprzęt jest na gwarancji nie planuję zmian, w przyszłości zapewne wymienię kabel na nieco lżejszy i wdrożę modyfikację w postaci odpinanego przewodu.

niedziela, 20 lutego 2022

[Sprzęt] Superlux HD330

Moje legendarne, wspaniałe słuchawki Philips SHP-2500, które stały się praktycznie częścią mojego ciała od dłuższego czasu strasznie kaprysiły, dźwięk się rwał, kabelki co chwila puszczały, nawet dwugodzinna sesja z porządną lutownicą nie była w stanie doprowadzić do zażegnania problemu. Kombinowałem co z robić z tym fantem. Rozważałem zakup nowego identycznego modelu. Po przeanalizowaniu wszelkich plusów dodatnich i ujemnych moich Philipsów uznałem, że pora na spróbowanie czegoś nowego. Mój serdeczny kolega Sławek (pozdrawiam gorąco) od lat użytkuje modelu Superlux HD330 i bardzo je sobie chwali. Postanowiłem więc także zakupić ten owiany legendą produkt. Jak go oceniam? Czy ta tajwańska bezczelna podróbka marki Beyerdynamics rzeczywiście daje radę? Zapraszam do dalszej części tego artykułu.

Opakowanie i zawartość

W kolorowym pudełku znajdziemy solidne plastikowe etui, oczywiście słuchawki, skróconą instrukcję wraz ze specyfikacją techniczną w języku angielskim oraz nakręcany adapter z mini jacka na 6,3mm.

 

Pierwsze wrażenie

No cóż, czuć, że w rękach mamy produkt wschodnio-azjatycki. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Ale nic nie skrzypi, jest solidne. Nie czuć bardzo charakterystycznego zapachu chińskiej elektroniki. W większości wykonana z aluminium konstrukcja wykonana i spasowana jest w zasadzie bez zarzutu. Pałąk oraz pady powleczone są ceratką, która to słynie z bardzo niskiej trwałości i powodowania spocenia uszu; do tematu powrócę później. Spiralny kabel będąc nierozciągniętym ma około metra długości, przyjemnie sprężynuje, jednak jest dość ciężki i wymaga przyzwyczajenia. Wtyczka mini jack oraz adapter do niej są pozłacane. Muszle słuchawek nie są obracane na boki. Regulacja pałąka działa z lekkim oporem, w moim przypadku jest on wyciągnięty do maksymalnej długości. 

Ogólne wrażenia z użytkowania 

Superlux HD330 są konstrukcją półotwartą. W związku z czym nie wytłumiają całkowicie dźwięków z zewnątrz. Jednak słuchając muzyki nieco głośniej raczej nie ma szans na usłyszenie czegokolwiek co dzieje się w okół. Słuchawki charakteryzują się mocnym, ciężkim, ciemnym brzmieniem z mocno uwydatnionymi tonami niskimi. Brzmienie jest w moim odczuciu naprawdę bogate, zdecydowanie szersze niż w jakichkolwiek słuchawkach, które miałem okazję użytkować, fakt, zwykle operowałem w budżecie około 100 złotych. Jako, że jestem fanem heavy metalu, sprzęt ten w moim odczuciu sprawdza się znakomicie. Słychać wydychane przez wokalistę powietrze, każde szarpnięcie struny, każde uderzenie pałeczki w perkusję. Mocniejsze linie gitary basowe powodują drżenie żył i nie jest to wyolbrzymienie.

W moim przypadku na fabrycznych padach słuchawki ciasno przylegają do głowy, wręcz zbyt ciasno. Uszy pocą się straszliwie od ceratkowych nauszników i bolą po dłuższym korzystaniu. Z kolejnych drobiazgów, do których się przyczepię jest cieniutki kabelek łączący nauszniki. Co prawda jest on zamocowany bez zarzutu, jednak obawiam się, że z czasem będzie podatny na uszkodzenia

 Podsumowanie

Superlux HD330 są na rynku już bardzo długo i z tego co mi wiadomo, nie ulegały jakimś zmianom w tym czasie. Wychodzi na to że jest to konstrukcja udana. W moim odczuciu jak najbardziej do takich się zalicza. Grają naprawdę ładnie, cieszę się, że zadecydowałem o ich zakupie. Co prawda przycięto nieco na jakości, jednak jest to sprzęt dość łatwo modyfikowalny. Już wymieniłem w nich nauszniki na welurowe. Jak się spisują i czy wpłynęło to na jakość dźwięku? O tym napiszę w jednym z kolejnych  postów.

Superlux HD330

Link 
 
PLUSY
+ Potężne brzmienie
+ Cena/jakość
+ Design

MINUSY
- Pady z ceratki
- Uciskają w głowę

OCENA KOŃCOWA -   8,5/10